Naleśniki ze szpinakiem


W te białe dni, które właśnie nastały (przynajmniej u mnie) warto wprowadzić do kuchni nieco koloru, stąd propozycja na naleśniki z mocno zielonym nadzieniem. Przepis dostałam kilka lat temu od mojej koleżanki, u której po raz pierwszy jadłam szpinak i muszę przyznać, że zasmakował mi bardzo. Może to dlatego, że w dzieciństwie nikt nie kazał mi go jeść i nie mam żadnego urazu :) W każdym razie, przepis dostałam w formie ustnej więc ten, który proponuję dzisiaj może się różnić od tego, który faktycznie dostałam, ale nie ma to większego znaczenia bo naleśniki są przepyszne i bardzo sycące. Można do farszu dodać usmażoną na patelni, pokrojoną w kostkę pierś z kurczaka ale ja wolę farsz z samym szpinakiem.

Składniki: (na 6 naleśników)

Naleśniki:
  • 100 g kwaÅ›nej Å›mietany
  • 1 jajko
  • 1/2 Å‚yżeczki cukru
  • 1/4 Å‚yżeczki soli
  • 100 g mÄ…ki
  • 125 ml wody mineralnej (najlepiej gazowanej)

Farsz:
  • 450 g mrożonego lub Å›wieżego szpinaku
  • 1 cebula
  • 2 zÄ…bki czosnku
  • 3 Å‚yżki oleju
  • 200 g żółtego sera
  • 1 jajko
  • sól i pieprz 

Wszystkie skÅ‚adniki na naleÅ›niki miksujemy ze sobÄ… na gÅ‚adkÄ… masÄ™. JeÅ›li jest zbyt gÄ™sta możemy dodać odrobinÄ™ mleka (ale naprawdÄ™ odrobinÄ™). W trakcie wykonywania farszu spokojnie możemy piec naleÅ›niki, na Å›rednim ogniu, z obu stron naturalnie :) Gotowe naleÅ›niki odkÅ‚adamy na talerz, jeden na drugim, tam niech czekajÄ… na nadziewanie. 
Cebulę i czosnek siekamy drobno. Na patelni rozgrzewamy olej i wrzucamy cebulę i czosnek, żeby się zeszkliły. Kiedy już są gotowe dodajemy szpinak i dalej trzymamy na ogniu, czekając aż szpinak się rozmrozi i utworzy się ładny farsz. W tym czasie ścieramy ser żółty na tarce o grubych oczkach. Kiedy już szpinak jest gotowy, ciągle trzymając na ogniu dodajemy jajko, dokładnie mieszamy. Następnie dodajemy połowę startego sera i również dokładnie mieszamy. Na koniec solimy i pieprzymy do smaku.
Piekarnik nagrzewamy do 140 stopni z termoobiegiem, lub bez, nie ma to tutaj większego znaczenia, chcemy po prostu zapiec naleśniki z serem. Farsz rozdzielamy równo na 6 naleśników (mniej więcej po kopiastej łyżce na każdy) i zwijamy naleśniki z farszem w rulonik. Gotowe przekładamy na blaszkę lub do naczynia żaroodpornego i posypujemy pozostałym serem. Wkładamy do piekarnika na około 10 minut, aż ser na wierzchu ładnie się stopi. Podajemy od razu.

Mam nadzieję, że te naleśniki zasmakują Wam tak samo jak mnie i moim bliskim.
Jeśli macie jakieś pomysły na inne wykorzystanie szpinaku w kuchni - piszcie. Chętnie przetestuję inne przepisy z jego dodatkiem.

Smacznego!


Bardzo cytrynowy tort z bezami

Przyszedł czas na wykorzystanie przepisu na tort z książki "The birthday cake book", którą pokazywałam w poście o mojej podróży do Anglii
Moja siostra koÅ„czyÅ‚a ostatnio 18 lat i dla niej wÅ‚aÅ›nie postanowiÅ‚am upiec ten tort. WybraÅ‚am go z dwóch wzglÄ™dów: ponieważ uwielbiam cytryny i kwaskowate smaki oraz dlatego, że tort wydawaÅ‚ siÄ™ dosyć prosty do przygotowania ale zarazem efektowny. MuszÄ™ przyznać, że smakowaÅ‚ mi bardzo i jubilatce również! I na prawdÄ™ jest cytrynowo-cytrynowy :) 
Przepis przerobiłam na nieco większą foremkę niż w książce, z racji, że osób na imprezie było całkiem sporo. Koniec gadania, czas zabrać się za pieczenie!

UWAGA: Lemon curd należy przygotować dzień wcześniej.

Składniki: (na tortownicę o średnicy 28cm)

Lemon curd:
  • 3 żółtka
  • 1 caÅ‚e jajko 
  • 4 cytryny
  • 220 g cukru
  • 150 g masÅ‚a


Bezy:
  • 3 biaÅ‚ka
  • 170 g cukru

Ciasto:
  • 490 g miÄ™kkiego masÅ‚a
  • 490 g mÄ…ki
  • 1,5 Å‚yżeczki sody oczyszczonej
  • 3,5 Å‚yżeczki proszku do pieczenia
  • 4 cytryny (starta skórka z 4 cytryn, sok z 2)
  • 490 g cukru
  • 7 dużych jajek lekko ubitych

Syrop:
  • sok z 2 cytryn (naturalnie wykorzystujemy te, z których starliÅ›my skórkÄ™ na ciasto)
  • 10 Å‚yżek cukru

Krem:
  • 500 g serka mascarpone
  • przygotowany wczeÅ›niej lemon curd (ok. 550 g)

Do dekoracji:
  • 200 g pÅ‚atków migdaÅ‚owych (lekko przeprażonych na suchej patelni)
  • Å›wieżo starta skórka cytrynowa (Å›cieramy zaraz przed podaniem)

Lemon curd:
Cytryny należy sparzyć i wyszorować. Następnie ścieramy z nich skórkę i wyciskamy sok, umieszczamy w misce. Dodajemy cukier, żółtka i jajko, mieszamy dokładnie. Miskę umieszczamy nad kąpielą wodną (w garnku zagotowujemy wodę i gotujemy na małym ogniu, nad tym garnkiem umieszczamy miskę tak aby jej dno nie dotykało wody) i mieszamy aż do zgęstnienia kremu. Gotowy krem przecieramy przez sitko, przekładamy do słoika i, kiedy tylko przestygnie, wkładamy do lodówki na całą noc. Przez noc krem uzyska odpowiednią konsystencję.

Bezy:
Piekarnik nagrzewamy do 130 stopni Celsjusza z termoobiegiem. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. Umieszczamy białka i cukier w misce szklanej lub metalowej (nie polecam plastikowych, ponieważ bardzo ciężko doczyścić je z tłuszczu, a może on przeszkodzić w dobrym ubiciu piany). Białka z cukrem ubijamy mikserem aż piana będzie błyszcząca i sztywna (ubijanie trwa od 8-10 minut). Wykładamy łyżką lub rękawem cukierniczym pianę na blaszkę tworząc bezy o średnicy około 5 cm, w dowolnym kształcie. Pieczemy przez 35-45 minut. Bezy są gotowe gdy są chrupiące z wierzchu i wydają głuchy dźwięk kiedy postukamy od spodu. Wyciągamy gotowe ciastka z piekarnika i zostawiamy do całkowitego wystudzenia. Mogą być przechowywane przez kilka dni w szczelnie zamkniętym pojemniku.

Ciasto:
Zwiększamy temperaturę piekarnika do 170 stopni z termoobiegiem. Smarujemy masłem dwie tortownice o średnicy 28 cm każda. Spód (tylko) wykładamy papierem do pieczenia. Do miski przesiewamy mąkę, sodę i proszek do pieczenia. Dodajemy startą skórkę z czterech cytryn, cukier, masło i lekko ubite jajka i miksujemy wszystko razem do połączenia. Na sam koniec dodajemy sok z dwóch cytryn i miksujemy, tylko do połączenia. Ciasto rozdzielamy równo pomiędzy obie tortownice i pieczemy przez 25-30 minut lub nieco dłużej, aż do momentu kiedy patyczek wetknięty w środek będzie suchy. Podczas gdy ciasto się piecze przygotowujemy syrop. Mieszamy sok z dwóch pozostałych cytryn i cukier. Kiedy tylko ciasta się upieką, wyciągamy je z piekarnika, nakłuwamy równomiernie wykałaczką po całej powierzchni i polewamy syropem. Odstawiamy do całkowitego wystudzenia.

Krem:
Delikatnie miksujemy serek mascarpone, tylko aby jego struktura była nieco bardziej puszysta niż po wyjęciu z pudełka. Dodajemy lemon curd i delikatnie mieszamy razem z serkiem (najlepiej łyżką lub szpatułką) tak, żeby krem był nieco "marmurkowy" a nie dokładnie wymieszany.

Przełożenie:
Kiedy placki sÄ… już caÅ‚kiem zimne, kroimy każdy z nich poziomo na dwie równe warstwy. Przy przenoszeniu warstw należy BARDZO uważać, ponieważ ciasto jest dosyć delikatne i szybko siÄ™ rozrywa (ja niestety jednÄ… z warstw zepsuÅ‚am totalnie, dlatego mój tort zamiast 4 warstw miaÅ‚ 3...). 
Umieszczamy pierwszą warstwę ciasta na desce/talerzu/podstawce na tort. Nakładamy na nią część kremu, dosyć cienką warstwą (krem należy podzielić tak, żeby została nam 1 część na wysmarowanie boków tortu), na nim kładziemy drugą warstwę ciasta i powtarzamy tę czynność aż będziemy mieć 4 warstwy, na samej górze krem. Pozostałym kremem smarujemy boki tortu. Delikatnie przyklejamy przeprażone migdały do boków tortu (ja posypałam nimi też wierzch, ale na tyle, żeby prześwitywało przez nie sporo kremu). Na wierzchu tortu układamy bezy (mnie kilka zostało, ale sądzę, że z tym może być bardzo różnie i pewnie zależy to od kształtu w jaki je uformujemy). Całość posypujemy odrobiną startej skórki cytrynowej i możemy już zapalać świeczki.

Smacznego!

PS No i wszystkiego najlepszego jeszcze raz, Jadziu!

Owsianka z karmelizowanym jabłkiem


Jeśli miałabym wskazać moją ulubioną propozycję na śniadanie byłaby to zdecydowanie owsianka. Jest szybka do przygotowania, pożywna, zdrowa i smaczna, po prostu idealna na poranek. Zawsze jednak staram się coś do niej dodać, a to banana, a to suszone owoce lub orzechy, to znów gruszkę. I te poszukiwania sprawiły, że postanowiłam skarmelizować jabłko :) Zainspirował mnie do tego przepis na kaszę jaglaną z karmelizowanymi gruszkami znaleziony we wrześniowo-październikowym Kukbuku, postanowiłam jednak pozostać wierna owsiance, stąd ten przepis. Jabłek wciąż w skrzynkach w piwnicy mam zapas dlatego staram się korzystać i zalewam Was przepisami pachnącymi jabłkiem :)

Składniki: (na 1 porcję)

  • 1 szklanka mleka (lub wody, ale ja nie znoszÄ™ owsianki na wodzie...)
  • 5 Å‚yżek pÅ‚atków owsianych
  • 1 Å‚yżka masÅ‚a
  • 1 Å‚yżka cukru
  • 2 Å‚yżki wody
  • 1 Å›rednie jabÅ‚ko
  • Å‚yżeczka pÅ‚atków migdaÅ‚owych (opcjonalnie)

Na patelni roztapiamy masło, następnie dodajemy cukier i dokładnie mieszamy. Chwilę gotujemy na małym ogniu aż pojawią się bąbelki. W międzyczasie obieramy jabłko ze skórki, usuwamy gniazda nasienne i kroimy w ósemki. Dodajemy do masła z cukrem wodę (ostrożnie, będzie syczeć :)) i mieszamy dokładnie. Do tak powstałego karmelu wrzucamy jabłka i obtaczamy je, trzymając patelnię na średnim ogniu. Rumienimy w ten sposób kawałki jabłka, przewracając je od czasu do czasu. W tym czasie przygotowujemy owsiankę. Do rondelka wlewamy mleko i wsypujemy płatki, gotujemy na średnim ogniu aż zgęstnieje (ja lubię gęstą owsiankę, ale jeśli lubicie bardziej wodnistą, gotujcie krócej lub dodajcie mniej płatków). Jeśli dodajecie płatki migdałowe, wrzućcie je na suchą patelnię i przeprażcie przez 1-2 minuty. Kiedy owsianka jest już gotowa a jabłka nieco zmiękły i lekko się zarumieniły nasze śniadanie jest prawie gotowe. Na talerz nakładamy owsiankę, na nią wykładamy jabłka polewając je pozostałym karmelem i posypujemy migdałami.

Mam nadzieję, że będziecie wracać do tego przepisu tak często jak ja:)

Smacznego!

Babeczki jabłkowe z kremem waniliowym


JakiÅ› czas temu kupiÅ‚am gazetÄ™ "goodfood" i wypatrzyÅ‚am w niej wyjÄ…tkowo smakowicie wyglÄ…dajÄ…cy przepis na babeczki jabÅ‚kowe. Przepis ten jest autorstwa Frances Quinn, zwyciężczyni konkursu Great British Bake Off i uważam, że jest absolutnie wspaniaÅ‚y. Babeczki sÄ… niezwykle miÄ™kkie, peÅ‚ne kawaÅ‚ków jabÅ‚ek i bardzo sÅ‚odkie. Przepis jest dosyć pracochÅ‚onny, bo w oryginale wystÄ™puje jeszcze kruszonka i herbatniki w ksztaÅ‚cie jabÅ‚ek do dekoracji, ja jednak pominęłam te elementy (szczerze mówiÄ…c z dwóch powodów: braku czasu i foremki do ciastek w ksztaÅ‚cie jabÅ‚ka...). Mimo tego babeczki wyszÅ‚y bardzo szykowne i przepyszne. 
Dodam jeszcze tylko, że zrobiły absolutną furorę na 18. urodzinach mojej siostry :)

UWAGA: KREM NALEŻY PRZYGOTOWAĆ DZIEŃ WCZEŚNIEJ!

Składniki: (na 12 sztuk)

Krem:
  • 100 g cukru pudru
  • 3 Å‚yżki budyniu waniliowego w proszku (najlepiej bez cukru)
  • 1 Å‚yżka ekstraktu waniliowego
  • 600 ml Å›mietanki kremówki

Babeczki:
  • 3 sÅ‚odkie jabÅ‚ka (obrane, pozbawione gniazd nasiennych, pokrojone w drobnÄ… kostkÄ™)
  • 3 Å‚yżki budyniu waniliowego w proszku (najlepiej bez cukru)
  • 140 g miÄ™kkiego masÅ‚a
  • 140 g cukru
  • 3 jajka (roztrzepane)
  • 1 Å‚yżeczka ekstraktu waniliowego
  • 150 g mÄ…ki
  • 0,5 Å‚yżeczki proszku do pieczenia
  • 0,5 Å‚yżeczki sody oczyszczonej
  • mielony cynamon do posypania

JeÅ›li macie akurat budyÅ„ z cukrem, odejmijcie z przepisu na krem 2 pÅ‚askie Å‚yżki cukru pudru a z przepisu na babeczki 2 pÅ‚askie Å‚yżki cukru. 

Wykonanie należy zacząć od kremu, ponieważ musi on schłodzić się w lodówce przez całą noc.

Przygotowanie kremu:
Do dużej miski lub garnka przesiewamy cukier puder razem z budyniem. Dodajemy ekstrakt waniliowy oraz 4 łyżki śmietanki kremówki i mieszamy rózgą na gładką masę. Pozostałą śmietankę podgrzewamy na małym ogniu aż zauważymy drobne bąbelki na brzegu naczynia. Śmietanka ma być gorąca ale nie może wrzeć! Następnie powoli, cały czas ubijając rózgą wlewamy ciepłą śmietankę do miski z budyniem. Gotową gładką masę przelewamy z powrotem do garnka i gotujemy na małym ogniu przez 4-6 minut, cały czas mieszając aż masa zgęstnieje. Na powierzchni kremu układamy kawałek folii spożywczej (zapobiegnie to powstawaniu kożucha), odstawiamy do ostudzenia a następnie wstawiamy do lodówki na całą noc.

Przygotowanie babeczek:
Następnego dnia rozgrzewamy piekarnik do 140 stopni z termoobiegiem (160 stopni bez termoobiegu). Wykładamy papilotkami gniazda foremki na 12 muffinów. W misce mieszamy jabłka z proszkiem budyniowym i odstawiamy. W drugiej misce ucieramy mikserem masło z cukrem na lekką, puszystą masę. Porcjami dodajemy jajka, miksując po każdym dodaniu. Wlewamy ekstrakt waniliowy i miksujemy. Wsypujemy mąkę z proszkiem i sodą i mieszamy łyżką aż składniki się połączą. Dodajemy jabłka i mieszamy. Gotowe ciasto rozdzielamy pomiędzy gniazda foremki (przez dodanie jabłek ciasto stanie się "kanciaste", ale nie przejmujmy się tym, podczas pieczenia babeczki ładnie się zaokrąglą). Pieczemy przez 20 minut aż wierzch się zarumieni a patyczek wetknięty w środek będzie suchy. Wyjmujemy babeczki na kratkę, żeby wystygły.

Wyjmujemy schłodzony krem z lodówki i ubijamy mikserem na puszystą masę. Przekładamy do rękawa cukierniczego i wyciskamy na babeczki w dowolnym kształcie (ja nie jestem mistrzem rękawa dlatego jak na razie ograniczam się do podstawowego kształtu, który nazywam ślimakowym stożkiem :)). Wierzch posypujemy cynamonem. Babeczki należy przechowywać w lodówce.

Smacznego!
PS1 NiedÅ‚ugo pojawi siÄ™ pierwszy wypiek z mojej książki "The birthday cake book" :) 
PS2 Rodzice zabrali ze sobą w podróż aparat i musiałam się posiłkować aparatem w telefonie. Babeczki przez to na zdjęciach nie wyglądają tak pięknie ale koniecznie spróbujcie zrobić je sami, nie pożałujecie :)

Spaghetti z sosem pomidorowym


Mimo, że nie przepadam specjalnie za spaghetti ani za pomidorami to ten przepis jest tak pyszny, że nawet mnie spaghetti smakuje :) Jest bardzo prosty i przyjemny do wykonania i zarazem bardzo ale to bardzo smaczny. Pochodzi z książki Sophii Loren "W kuchni z miłością", wprowadziłam w nim jednak kilka własnych poprawek. Spróbujcie koniecznie!

Składniki: (na 6 porcji)

  • 1,5 kg pomidorów
  • 50 ml oliwy z oliwek
  • 4 zÄ…bki czosnku
  • 2 Å‚yżeczki soli (nie kopiaste ani niezbyt pÅ‚askie :) )
  • 1 Å‚yżeczka suszonej bazylii (można zamiast niej dodać kilka listków Å›wieżej)
  • 1 pÅ‚aska Å‚yżeczka pieprzu
  • 3 Å‚yżeczki cukru (kopiaste)
  • 400 g makaronu do spaghetti
  • 80 g parmezanu (opcjonalnie)

Pomidory zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na około 5 minut, następnie obieramy je ze skórki. Dzięki zalaniu wrzątkiem skórka pięknie schodzi nawet z najbardziej opornych sztuk :). Obrane pomidory miksujemy na gładko, tak aby były całkowicie rozdrobnione, żeby powstał taki sok pomidorowy. Na patelni (dużej) lub w garnku rozgrzewamy oliwę. Czosnek obieramy, siekamy drobno i wrzucamy na rozgrzaną oliwę, podgrzewamy na dużym ogniu do zrumienienia. Do oliwy z czosnkiem wlewamy zmiksowane pomidory, dodajemy cukier, sól, pieprz i bazylię, mieszamy. Na średnim ogniu gotujemy sos przez około 1 godzinę aż się zagęści. Sos zredukuje się o około połowę przez ten czas i z zupełnie wodnistego zamieni się w gęsty sos. Warto spróbować sosu podczas gotowania, jeśli będzie zbyt kwaskowaty śmiało możemy dorzucić jeszcze jedną łyżeczkę cukru, to właśnie on pozwala pozbyć się kwaskowatości z pomidorów. W między czasie ścieramy parmezan na drobnej tarce. Kiedy nasz sos jest już prawie gotowy, zagotowujemy wodę na makaron. Kiedy zacznie wrzeć solimy ją i zwiększamy ogień na maksymalny, następnie wrzucamy makaron i gotujemy według instrukcji na opakowaniu. Gotowy makaron odcedzamy i przelewamy zimną wodą. Kiedy makaron będzie gotowy, sos też powinien już odpowiednio zgęstnieć. Przekładamy makaron do dużej miski lub garnka (ja najczęściej używam do tego garnka, w którym makaron się gotował, jest nadal ciepły dzięki czemu spaghetti wolniej będzie stygło), wlewamy do niego sos i wsypujemy połowę parmezanu. Wszystko dokładnie ze sobą mieszamy. Na talerze nakładamy porcje i posypujemy obficie pozostałym parmezanem.
I gotowe!
Smacznego!

Zupa krem z dyni


Dyniowy czas powoli się kończy, ale póki dyń w sklepach jest jeszcze mnóstwo warto z tego skorzystać i przygotować zupę krem. Wśród moich najbliższych ta zupa to niezmiennie jesienny hit. Jest delikatna, jak to krem - kremowa, pożywna i bardzo ładnie wygląda. Nie wahajcie się ani chwili i koniecznie wypróbujcie!

Składniki: (na około 10-12 porcji)
  • 1.5 kg dyni (obranej ze skórki i z usuniÄ™tym miąższem ze Å›rodka)
  • 1 cebula
  • 2 zÄ…bki czosnku
  • 30g Å‚yżki masÅ‚a
  • 1.5 litra bulionu (najlepiej gdy bÄ™dzie to prawdziwy bulion, ale jeÅ›li takiego akurat nie mamy można również rozpuÅ›cić 1 kostkÄ™ rosoÅ‚owÄ… w 1.5 litra gorÄ…cej wody)
  • pół Å‚yżeczki gaÅ‚ki muszkatoÅ‚owej mielonej
  • sól i pieprz
  • kwaÅ›na Å›mietana do dekoracji
  • groszek ptysiowy

Na początek najlepiej zacząć od przygotowania dyni, gdyż jest to najbardziej pracochłonny proces przygotowywania zupy. Dynię obieramy ze skórki i wyciągamy łyżką miąższ z nasionami ze środka, nie będą nam potrzebne. Następnie kroimy dynię w kostkę mniej więcej o wielkości 2 cm x 2 cm. Cebulę i czosnek kroimy drobno. Masło rozpuszczamy w garnku, w którym będziemy przygotowywać zupę (istotne, żeby garnek był nieco większy niż ilość zupy, którą przygotowujemy ze względu na to, że podczas gotowania dyni jeszcze w kawałkach wygodniej będzie nam w większym garnku bez ryzyka kipienia i innych tego typu historii :) ). Do rozpuszczonego masła wrzucamy cebulę i czosnek, podgrzewamy mieszając aż do zeszklenia. Następnie wrzucamy pokrojoną dynię i zalewamy bulionem. Bulionu powinno być tyle, żeby nie przykrywał w całości kawałków dyni, najlepiej, jeśli dynia wystaje ponad wodę około 1 cm. Zupę zagotowujemy i gotujemy na średnim ogniu aż do zmięknięcia dyni (około 25 minut). Kiedy dynia jest już miękka, blendujemy całość na gładki krem. Doprawiamy solą, pieprzem i gałką muszkatołową. (Osobiście uwielbiam gałkę muszkatołową, dlatego czasami dodaję jej nieco więcej, ale to zależy również od intensywności smaku konkretnej dyni, najlepiej znaleźć dla siebie optymalną ilość. Ale pamiętajcie, krem z dyni bez gałki muszkatołowej nie smakuje już tak pysznie...) Podajemy z kleksem kwaśnej śmietany i garścią groszku ptysiowego lub grzanek z czerstwego chleba.

Smacznego!

Angielskie smaczki


W ciągu ostatnich dwóch tygodni bardzo wiele się wydarzyło, odwiedziłam Anglię, zwiedziłam wiele pięknych miejsc i jadłam baaaardzo dużo i bardzo różnorodnie. To wszystko za sprawą moich wspaniałych gospodarzy, którym ogromnie za ten czas dziękuję! Dzisiejszy post będzie o jedzeniu głównie, ale trochę inaczej niż do tej pory, bez przepisów, za to z dużą dawką inspiracji.
Na samym początku mojej wizyty dostałam przepiękny prezent urodzinowy (chwilę na mnie czekał ale było warto!). Czekoladki i herbata z urodzinowej edycji Harrodsa. Od mojej pierwszej styczności z Harrodsem, jestem absolutnie urzeczona pięknymi opakowaniami oraz dbałością o detale. Czekoladki zostały zjedzone w trybie prawie natychmiastowym, a herbata ma bardzo oryginalny smak, myślę, że będzie mi wiernie towarzyszyć w zimne jesienne (i już niedługo zimowe) wieczory.
Oprócz tych pyszności dostałam książkę Fiony Cairns (to kobieta, która wykonywała tort na wesele Kate i Williama) "The birthday cake book". Pomysły na niektóre dekoracje są tam naprawdę szalone, ale myślę, że zbiorę się na odwagę, żeby któreś z nich przygotować. Z pewnością się pochwalę jeśli wyjdą dobrze :)
ZostaÅ‚am ugoszczona po królewsku, codziennie zajadaÅ‚am siÄ™ wszelakimi pysznoÅ›ciami. Pierwszy raz w życiu jadÅ‚am przegrzebki (inaczej małże Å›w. Jakuba) i smakowaÅ‚y mi bardzo, mimo iż do owoców morza podchodzÄ™ raczej nieufnie. DostaÅ‚am również sarninÄ™, Å›mieszne maÅ‚e brokuÅ‚ki, które wyglÄ…daÅ‚y jak szparagi, ser camembert z masowanych krów, przepiórkÄ™ oraz wiele innych pysznoÅ›ci, którym ze zbytniego Å‚akomstwa nie zdążyÅ‚am zrobić zdjęć... 

Oprócz tego zjadłam pysznego pająka...
Na całe szczęście głównie z czekolady :) Sam pomysł wykonania jest ogromnie inspirujący i mam już w planach wykonanie czegoś na jego bazie.

Odwiedziłam również knajpkę z 'jeżdżącym' sushi. Szczerze mówiąc, próbowałam już sushi ale w takiej formie jadłam je po raz pierwszy. Smakowało mi, zjadłam wiele różnych rodzajów, próbowałam też dodatku w postaci płatków imbiru w sosie (nie mam pojęcia jak to się fachowo nazywa). Nie jest to jednak coś bez czego nie mogłabym żyć :)
Na zdjęciu udaję, że potrafię posługiwać się pałeczkami. W rzeczywistości zupełnie mi to nie idzie... dlatego zjadałam kolejne porcje nabijając je na jedną z pałeczek :)
W wolnych chwilach przeglądałam całą masę brytyjskich czasopism kulinarnych, znalazłam wiele inspirujących przepisów i pomysłów i mam nadzieję, że uda mi się je szybko wypróbować, oglądałam fragmenty The Great British Bake Off i pierwszy raz usłyszałam o Mary Berry. Dostałam również przepis na prawdziwe brytyjskie scones. Jadłam je po raz pierwszy i ogromnie mi zasmakowały. A dodatkiem do nich w postaci clotted cream jestem po prostu oczarowana i jednocześnie zawiedziona, że tak trudno dostać ją w Polsce... Może porwę się na przygotowanie clotted cream sama, kto wie :)
PrzepiÄ™kna jest ta reklama herbaty z rabarbarem :) 
A na sam koniec, pokażę Wam co kupiÅ‚am dla moich bliskich w prezencie. Otóż okazaÅ‚o siÄ™, że mogÄ™ kupić rodzynki w czekoladzie, ale nie takie zwykÅ‚e, najlepsze na Å›wiecie, firmy Kirkland. Kiedy byÅ‚am maÅ‚a, dostawaliÅ›my ze Stanów Zjednoczonych od cioci i wujka zawsze kilka sÅ‚oików tych rodzynek, zawsze bardzo wszystkim smakowaÅ‚y, no i przypominajÄ… dzieciÅ„stwo :) Dodatkowo kupiÅ‚am całą paczkÄ™ suszonego mango. Tata kiedyÅ› przywiózÅ‚ nam jednÄ… paczkÄ™ z Tajlandii, a kiedy okazaÅ‚o siÄ™, że jest przepyszne, żaÅ‚owaÅ‚, że kupiÅ‚ tylko jednÄ…. 
Bardzo cieszę się, że mogłam spędzić w Anglii te dwa tygodnie. Szczególnie dziękuję moim gospodarzom za miłe przyjęcie i wszystkie rozrywki!

Jeśli macie jakieś własne wspomnienia kulinarne (i nie tylko) związane z Wielką Brytanią, produkty bądź przepisy z nią związane, które warto wypróbować lub miejsca, które koniecznie trzeba zobaczyć to piszcie. Bardzo chętnie poczytam o Waszych doświadczeniach i przy następnej wizycie z podpowiedzi skorzystam :)