Maliny kwietniowo-majowe

6/01/2016 Marysia frambuesowy 2 Comments


Cześć! 
Maj się już skończył więc czas na garść inspiracji z maja i kwietnia. Bardzo lubię tę serię postów na frambuesowym :) Mam nadzieję, że Wy też i chętnie podzielicie się swoimi doświadczeniami i odkryciami.
Pisanie o tym co się wydarzyło, o ciekawostkach, na które się natknęłam, o rzeczach, które mnie zainspirowały lub po prostu ucieszyły sprawia mi ogromną radość i pozwala zobaczyć jak wiele małych ale wspaniałych rzeczy dzieje się wokół :)

Zatem zaczynamy!
1. Byłam z koleżanką w kawiarni Deja Vue w Nowym Targu po baaardzo długiej niebytności. Jest to jedna z moich ulubionych kawiarń, jest przyjemnie, można spokojnie porozmawiać, a lody, szarlotka na ciepło i herbata z konfiturą to moi ulubieńcy. Ponieważ plotkowanie zajęło nam sporo czasu i zgłodniałyśmy to zjadłyśmy też smaczne sałatki :) Polecam, jeśli kiedyś będziecie w pobliżu zajrzyjcie na Długą :)

2. Czytając z zapartym tchem książkę "Bezcenny" Zygmunta Miłoszewskiego natknęłam się na taki fragment:
Prawda, że smakowity? Chyba spróbuję przenieść ten opis na talerz ;)
A skoro już przy "Bezcennym" jestem, to polecam, czyta się świetnie, a po przeczytaniu ma się wrażenie, że to prawda. Niezwykle przekonywująca i wciągająca lektura, na letnie wieczory w sam raz.

3. Na blogu One little smile, który odkryłam całkiem niedawno, znalazłam polecenie bardzo ciekawego artykułu o wielozadaniowości. Linki godne polecenia to mój ulubiony cykl postów, można tam znaleźć naprawdę ciekawe informacje. Jeśli jesteście ciekawi dlaczego wielozadaniowość zabija wasz mózg - koniecznie przeczytajcie.
4. Podczas weekendu wybrałyśmy się z koleżanką na śniadanie do Moment Resto Bar na Kazimierzu. Właściwie było to moje pierwsze śniadanie "na mieście". Wiem, wiem, mam już trochę lat i już dawno powinnam pójść na takie śniadanie, ale mimo wszystko najbardziej lubię śniadania w domu :) A w maju można już jeść na tarasie pełnym kwiatów! Ale wracając do rzeczy, zamówiłam sobie śniadanie francuskie i było przepyszne. Croissanty z miodem, twarożkiem z bakaliami, kremem orzechowym (po prostu Nutellą :P) i konfiturą naprawdę zachwyciły moje podniebienie. Do tego kawa z mlekiem, a to wszystko w całkiem rozsądnej cenie. Z ręką na sercu mogę polecić to miejsce :)
5. Z rodzicami wybrałam się też na obiad do Mamma Mia na Karmelickiej w Krakowie. Zawsze, ale to zawsze zamawiam tam pizzę z kozim serem, miodem i orzeszkami piniowymi. Zupełnie nie wiem skąd oni wytrzasnęli takie połączenie ale ta pizza jest po prostu obłędnie pyszna! Mama zamówiła gnocchi, które również były pyszne, a tata makaron z truflami, i to właśnie ten makaron okazał się strzałem w dziesiątkę. Był tak dobry, że nawet grzyby w nim mi smakowały (a szczerze ich nie lubię), świetnie doprawiony i po prostu doskonały. Jeśli będziecie mieć okazję, odwiedźcie Mamma Mia, bardzo warto.
6. Poszukując miejsca żeby chwilę pogadać, wstąpiłyśmy z moją siostrą do nowo otwartej knajpki na Karmelickiej również, nie pamiętam niestety nazwy, i namówione przez panią sprzedawczynię kupiłyśmy kawałek tortu marchewkowego. Byłyśmy zaskoczone tym, jak był smaczny i świeży i wcale nie smakował warzywnie :P 
7. Wizyta moich kuzynów z USA sprawiła, że pojechaliśmy do Zakopanego i Krupówek nie mogliśmy ominąć :) Pogoda była paskudna, padało prawie non stop, więc postanowiliśmy wstąpić na kawę i ciastko do słynnej Samanty. Cukiernia otworzyła nowy lokal, taki bardzo kawiarniany, właśnie na Krupówkach. Zamówiliśmy tartę truskawkową, torcik hiszpański, kawy i smoothie owocowe. Wszystko było pyszne, ale wygrała zdecydowanie tarta, tak dobrej już dawno nie jadłam. Polecam, jeśli tylko będziecie w Zakopanem, zatrzymajcie się na kawałek ciasta :)

7. A na koniec wisienka na torcie!
Dostałam od mojego Narzeczonego wspaniały prezent: reprint "Illustrowanego Kucharza Krakowskiego" z 1897 roku. Książka jest pięknie wydana, zawiera mnóstwo przepisów i porad, zarówno kulinarnych jak i domowych. Jestem ogromnie przejęta posiadaniem takiego cuda i dawkuję sobie je powoli. Mam nadzieję, że niebawem opanuję któryś z przepisów i pokażę wam na blogu.
Przy okazji zajrzyjcie na stronę księgarni Volumina, mają bardzo ciekawe książki :)

To już koniec Malin kwietniowo-majowych. Mam nadzieję, że Wam się podobały i chętnie podzielicie się swoimi doświadczeniami :)
Czekam na pyszne opowieści w komentarzach!

Zobacz także

2 komentarze:

  1. Och, Twoje wpisy są takie apetyczne! Aż chce się coś ugotować, albo wyjść na miasto zjeść coś pysznego. Oby tak dalej! Trzymam kciuki za Twojego bloga.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję! Bardzo mi miło!
    Zapraszam do wspólnego gotowania :)

    OdpowiedzUsuń